MC Silk o swoich przodkach

MC Silk, czyli Daniel Ciupryk jest jednym z najszybszych raperów na Świecie – ale jego styl to więcej niż tylko prędkość. Znany m.in. z takich kawałków jak Pale kid from Poland czy Rap Nobody, które viralowo rozeszły się po sieci. Artysta nagrał dotychczas trzy albumy: Love Against The MachineMój Rozpoznawczy Znak To Jego Brak, a także Rapunk.
Muzyk idzie wbrew schematom – cały czas stara się stworzyć coś nowego i autentycznego. W swojej pracy stawia na umiejętności techniczne oraz przekaz. Jego ostatnia płyta, wydana w zeszłym roku, to 12 utworów, z których nie można podciągnąć pod jeden klucz interpretacyjny. Sam tytuł (Rapunk) wiele mówi, o tym, czego się można spodziewać. Choć punk jest tu głównie ideologiczny. MC Silk czerpie z wielu źródeł: starych i nowych – bo muzyka ma być dobra, a nie modna.
Spotkaliśmy się niedawno na Kazimierzu i porozmawialiśmy trochę o jego przodkach.




Szukałeś kiedyś swoich korzeni?

Tak. W sensie – pomagali mi najbliżsi. Sam nie byłem w stanie odszukać tych wszystkich antenatów. Wymagałoby to dużej wiedzy, żeby sięgnąć do tak dalekiej przeszłości. Tej wiedzy nie posiadałem – miałem wtedy 10 lat. Niewiele wiedziałem o przodkach. To było zadanie w szkole, to nie był mój pomysł. Ale stwierdziłem, że to ciekawe!

Zapytałem babci, zapytałem wujka. Okazało się, że wujek akurat prowadził dosyć zaawansowany research genealogiczny – od strony taty. Udało nam się (właściwie jemu się udało, a mnie dzięki temu udało się dostać dobrą ocenę) dotrzeć do końca XVIII, początku XIX wieku. Już dokładnie nie pamiętam, ale daleko sięgnął. Mieliśmy z moją siostrą największe i najdłuższe drzewo w całej klasie. Wyszło też wtedy na jaw, że babcia od strony mamy także sporo wiedziała na ten temat. Nie dotarła tak daleko, jak wujek, ale też był to XIX wiek.

Udało ci się znaleźć jakichś intrygujących przodków?

Nie zaskoczyło mnie, że od strony taty mieliśmy rodzinę we Lwowie, ale niespodzianką było to, że ona aż tak daleko sięgała.

Rzeczywiście żyli we Lwowie od początku XIX wieku?

Tak, tak! Natomiast ze strony babci rodzina pochodziła z Poznania. Wiem, że teraz są tam jacyś Woliccy – więc to by się zgadzało. Przejdę od razu do tematu, jak to się stało, że się ten Poznań spotkał ze Lwowem. Rodzice mojej babci przenieśli się do Tarnowa, natomiast moi dziadkowie, czyli pokolenie młodsze, uciekli tam w czasie wojny. Babcia (od strony taty) była krawcową. Uciekając, zabrali ze sobą maszynę do szycia – taką wielką, z pedałem. Nawet teraz transportowanie takich rzeczy jest problematyczne, a co dopiero wtedy. Przyjechali z nią pociągiem, maszyna przetrwała do dzisiaj – moja siostra dostała ją w spadku. Pamiętam jeszcze jak babcia na niej szyła.

Opowiadał też brat dziadka, że jak uciekał ze Lwowa, to po drodze zaszedł na uczelnię, bo chciał odzyskać indeks. Leżała tam taka kupa indeksów wszystkich studentów. Włożył w nią rękę, w sam środek i wyciągnął swój. Miał totalnego farta i udało mu się zdobyć potwierdzenie swojej edukacji. Taka historyjka z tego okresu.



To powiedz teraz – czy te poszukiwania ci coś dały? Czujesz się dzięki nim bliżej związany z rodziną?

Nie wiem. Może nie będzie to zbyt polityczne, co teraz powiem, ale wiem, że ludzie mają taki odruch, żeby szukać korzeni – zwłaszcza na stare lata. Dowiedzieć się skąd pochodzą, poznać, kto był ich prawdziwym, biologicznym ojcem – myślę, że to fajnie wiedzieć, ale czy by mnie to zmieniło? Gdybym się na przykład teraz dowiedział, że mój tata nie jest moim prawdziwym tatą, to nie wiem, czy by to jakoś na mnie wpłynęło. Chyba nie. Dobrze wiedzieć, ale nie sądzę, by robiło to dużą różnicę – sami kreujemy swoją rzeczywistość i swoją osobę. Ewentualnie rodzice mogą mieć na nas wpływ realny. Ale odległe korzenie? Może determinują fizjonomię.



Masz rzadkie nazwisko – pomagało ci to w szukaniu krewnych?

Na pewno nie pomagało przy legitymowaniu się! Za każdym razem musiałem literować. Ciupek, najczęściej mówią Ciupek. Nazwisko jest ultrarzadkie – nie wiem, czy są rzadsze. Nosi je tylko moja najbliższa rodzina w Tarnowie plus gdzieś chyba we Wrocławiu, czy Poznaniu. Nie będę strzelał. To są jedyne osoby o takim nazwisku. Jest strona internetowa, gdzie można sprawdzić ile osób o takim nazwisku jest. Nie spotkałem się prawie z nikim o moim nazwisku, kogo bym nie znał. Ale raz wpisałem je w Facebooka i znaleźliśmy Ciupryków w Brazylii. Moja siostra się z nimi skontaktowała. Podobno jeden pradziadko-wujek wyjechał do Ameryki Południowej i tak założył rodzinę już ciemnoskórych Ciupryków.

Z kolei brat mojej babci wywędrował do Australii tuż po wojnie. Wcześniej odwalił taki numer, że uciekł z Auschwitz i przyszedł na piechotę do domu. Do Tarnowa. Na drugi dzień po niego przyszli. To już było pod sam koniec wojny i udało mu się przeżyć.

Mój dziadek też miał dobrą historię z okresu wojny. Przejechał po nim czołg. Ale tak nie całkiem, połamało mu tylko żebra. Szli, dobijali rannych i on słyszał strzały. Musiał udawać, że nie żyje. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak można w takiej sytuacji nie zareagować na strzał koło siebie. Osiwiał od tego. Miał dwadzieścia parę lat, był całkiem siwy. To jest słynna historia rodzinna. Zginął później w wypadku samochodowym. Rok ‘87, byłem wtedy mały. Głupia sytuacja, inne czasy. Teoretycznie nic mu nie było, wzięli go na obserwację do szpitala. Ojciec po niego pojechał, a dziadek już nie żył. Musiał mieć wewnętrzne obrażenia, wtedy nie robiono tomografów.

A jeszcze mi się teraz przypomniało. Możliwe, że moi pradziadkowie byli trupa cyrkową.

Możliwe?

Tak, kiedyś oglądałem dokument ukraiński i tam była informacja, że rodzina Czupryków to była z pokolenia na pokolenie trupa cyrkowa. Ale w genealogii nic o tym nie było, więc może to była jakaś boczna gałąź.

Dzięki za rozmowę!
© 2018 Twoje Korzenie w Polsce. All Rights Reserved. • Regulamin